Marek Płachta

Centrum Szkoleń IT - szkolenia, egzaminy ECDL

  • Witam :)

    Witam serdecznie wszystkich, którzy trafili na tę stronę. Znaleźliście się na nie do końca typowej stronie. "Strona główna" jest właściwie blogiem. "Właściwie", bo nie wiem, czy zawsze zmieszczę się w tej formule. "ECDL" i "Oferta" to działy dotyczące tego do robię jako trener TI. "O mnie" i Różnostki" to ja i to, co mnie interesuje. A jeżeli ktoś chciałby się ze mną skontaktować, to wszystkie dane znajdzie w "Kontakcie". Zapraszam i życzę miłego pobytu.
  • Kalendarz

    maj 2012
    P W Ś C P S N
    « listopada    
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    28293031  

obiecywał nie będę…

Autor: Merkelin o poniedziałek 2. listopad 2009

Cóż powiedzieć? Trochę czasu minęło, różne rzeczy się po drodze wydarzyły. Możliwe, że niedługo (choć nie brałbym sobie tego zbytnio do serca), opowiem o miesięcznym szkoleniu w Nadliwiu (pozdrawiam całą grupę). Możliwe również, że niedługo znajdę czas, żeby uzupełnić linki o Fundację ECCC i wrzucić cały dział poświęcony Europejskiemu Certyfikatowi Kompetencji Informatycznych. Mam po temu poważne powody, ponieważ znalazłem się w gronie osób, które podjęły się funkcji Koordynatora ECCC. Tak więc zapraszam wkrótce po nowe informacje.

Napisany w Bez kategorii | Brak komentarzy »

Wakacje :D

Autor: Merkelin o niedziela 21. czerwiec 2009

W sumie czuję się w jakiś sposób usprawiedliwiony, bo od początku ostrzegałem, że z systematycznością nie będzie idealnie. Ale ponieważ zaczął się okres, który jest zupełnie oficjalnie czasem lenistwa, to chociaż na początku wakacji kilka słów napiszę.

No i na tym mógłbym już zakończyć, bo kilka słów już było, coś nowego się pojawiło, i spokój. Jednak dodam jeszcze kilka uwag, co prawda nie związanych z komputerami, IT i innymi rzeczami, którymi się zajmuję, ale za to związanych z moim miasteczkiem.

Po pierwsze niedawno miałem przyjemność znaleźć się na premierze pierwszego filmu fabularnego zrealizowanego w Strzelcach przez grupę młodych ludzi “bawiących się” w aktorstwo. Pewnie, że można się czepiać wszystkiego. Że scenariusz banalny, że zdjęcia nie najlepszej jakości, że montaż miejscami kiepski, że aktorstwo mogłoby być mniej sztuczne. Ale moja opinia w kwestii filmu jest zupełnie inna. Tak trzymać i pracować dalej! Fantastyczne jest to, że są młodzi ludzie, którzy chcą coś zrobić. Mało tego, nie tylko chcą, ale i robią.

A po drugie, jak ktoś chciałby sobie posłuchać Dżemu i Budki Suflera na żywo i za zupełną darmochę, to zapraszam 26 i 27 czerwca do Strzelec Krajeńskich na imprezę pod hasłem “Jarmark Strzelecki”. Opróc wyżej wspomnianych będzie jeszcze sporo innych atrakcji, ale o tym możecie sobie poczytać tutaj.

Gdyby nic nowego nie pojawiło się do września, to znaczy, że wakacje są udane i wypoczywam na całego. Czego i Wam wszystkim życzę.

Napisany w Bez kategorii | Brak komentarzy »

ECDL CAD

Autor: Merkelin o środa 8. kwiecień 2009

Kilka dni temu w Krakowie przeszedłem szkolenie egzaminatorów ECDL CAD, uzyskując certyfikat egzaminatora. Tym samym mogę rozszerzyć ofertę o egzaminy z zakresu komputerowego wspomagania projektowania.

Poza tym nie mogę się powstrzymać, żeby nie zaznaczyć, iż znalazłem się w bardzo (jak dotychczas) wąskim gronie egzaminatorów ECDL’a, którzy posiadają uprawnienia do przeprowadzania egzaminów certyfikacyjnych na wszystkich poziomach, czyli e-Citizen, Core, Advanced, WebStarter i CAD. Po przeszukaniu zasobów Internetu pod tym kątem, udało mi się dotychczas znaleźć jeszcze trzy (3) takie osoby. Tak więc rosnąc z dumy, zapraszam wszystkich zainteresowanych do korzystania z mojej oferty.

Napisany w Bez kategorii | Brak komentarzy »

Nowe…

Autor: Merkelin o niedziela 22. marzec 2009

…certyfikaty. Z pewnym poślizgiem, ale w końcu dotarły do mnie dwa certyfikaty trenerskie z zakresu komputerowego wspomagania projektowania (CAD) dwu- i trójwymiarowego. Bardzo mnie to cieszy, bo w końcu moja oferta szkoleń z tego zakresu jest oficjalnie poparta konkretnym dokumentem ;)

Na początku kwietnia wybieram się do Krakowa na szkolenie egzaminatorów ECDL CAD. Jeżeli nic nieprzewidzianego nie stanie na przeszkodzie, to już niedługo obok dotychczasowych szkoleń i egzaminów, będe mógł zaoferować również egzaminy certyfikacyjne ECDL CAD.

Tym razem już nie obiecuję, że będę częściej dopisywał nowe rzeczy i uzupełniał działy, bo okazuje się, że bycie systematycznym w tych kwestiach nie jest rzeczą prostą. Oczywiście, że mogę się usprawiedliwiać choćby brakiem czasu, ale bądźmy szczerzy… Kto w to uwierzy? Więc powiem tylko, że jak dam radę, to powrzucam trochę nowości. Choć z drugiej strony, dla osób, które częściej tutaj zaglądają, obecny stan rzeczy może być doskonałym treningiem cierpliwości. A cierpliwość jest jak najbardziej pożądaną cnotą ;)

Ciepełka wiosennego życzę wszystkim :D

Napisany w Bez kategorii | Brak komentarzy »

Sorrrrrrrki

Autor: Merkelin o niedziela 15. luty 2009

Cóż mogę powiedzieć??? No przepraszam bardzo, ale jakoś ostatnio nie było… natchnienia, bo czasu znalazłbym na tyle, żeby coś napisać. Ale postaram się nadrobić te zaniedbania, bo tak coś czuję, że jak się skupię, to przynajmniej kilka tematów z zakamarków umysłu wygrzebię. Może nawet przeanalizuję to, co usłyszałem dzisiaj na swój temat. Podobno jestem “inteligentym oryginałem”. Jeszcze nie wiem, co o tym myśleć…

Napisany w Bez kategorii | Brak komentarzy »

Wyślij kopię…

Autor: Merkelin o środa 21. styczeń 2009

Rany! Mam grypę, pożeram jakieś prochy, pocę się i ogólnie - jak to przy grypie bywa - kiepskie mam samopoczucie. I odbieram wiadomość, w której czytam, że nawet jeżeli nie wierzę w takie rzeczy, to muszę wysłać kopię wiadomości do 20 osób. Jeżeli to zrobię, to spotka mnie szczęście, tak jak wielu, wymienionych z imienia i nazwiska, którzy wygrali ogromne pieniądze na różnych loteriach lub dostali fantastyczną pracę. Jeżeli nie wyślę, to spotka mnie coś wręcz przeciwnego. Stracę pieniądze (tu przykład konkretnej osoby), żonę (tutaj też przykład) albo po prostu umrę (tutaj oczywiście również przykład). Niestety, przy nazwiskach szczęściarzy i nieszczęściarzy nie podano żadnych adresów ani numerów telefonów (no może w przypadku ostatniego denata jest to uzasadnione), więc nie mogę zadzwonić i informacji potwierdzić.

Co robić? Wysyłać?

Oczywiście, tę wiadomość potraktuję dokładnie tak samo, jak wszystkie poprzednie, czyli … do kosza.

Zastanawiam się tylko, dlaczego ludzie przekazują dalej te bzdety? Czy naprawde wierzą w to, co jest tam napisane? Wierzą, że wysłanie 20 bezsensownych maili przyniesie im szczęście, sławę i pieniądze? Czy może faktycznie boją się “klątwy”, która spadnie na nich, jeżeli tego nie wyślą?

W całej tej historii jest jeden, niezaprzeczalny fakt. Dzięki tym wszystkim, którzy produkują te 20 kopii, nasza globalna sieć i nasze osobiste mailowe skrzynki, zapychają się śmieciami. I to otrzymywanymi od znajomych, więc raczej żaden automat nie sklasyfikuje tego jako spamu. A ile tego “śmiecia” jest produkowane? Jeżeli ja wyślę 20, to w kolejnym kroku, zakładając, że wszyscy zastosują się do instrukcji, pojawia się już 400 kopii. W kroku 3, przy poprzednim założeniu jest już tego 8000, potem 160000, potem 3200000, a dalej 64000000, 1280000000 i tak dalej.

Fajnie ;-)

Tylko… po co?

Napisany w Bez kategorii | Brak komentarzy »

Refleksyjnie…

Autor: Merkelin o wtorek 13. styczeń 2009

Tak mnie jakoś początek roku refleksyjnie nastraja :)

Nieraz zastanawiałem się nad tym, czy zawsze “prawda” jest najlepsza. Mówi się przecież, że nawet najgorsza prawda jest dobrym rozwiązaniem. Tylko czy na pewno i czy zawsze? Może czasami lepiej jest tę prawdę ominąć, albo - z drugiej strony - po prostu jej nie znać? Nie mówię tutaj o tym, żeby unikać prawdy o nadchodzącym kryzysie finansowym, czy innych sprawach, o których dowiemy się z mediów. Mówię o sytuacjach na linii “człowiek-człowiek” (albo “ludzie-ludzie”). Na potrzeby mojej refleksji, nazwałem strony owej relacji “nadawca” i “odbiorca”. Po obu stronach tej relacji mogą stać pojedyncze osoby lub grupy ludzi. Mogą to być relacje przyjaciel-przyjaciel, pracodawca-pracownik, rodzice-dzieci, mąż-żona, rodzina-inna rodzina i tak dalej.

Zauważyłem (choć może mi się tylko wydawać), że gdy do przekazania jest dobra wiadomość, nikt się nie zastanawia. W tym przypadku mówienie prawdy wydaje się czymś zupełnie naturalnym. Pewnie dlatego, że w takiej sytuacji i nadawca i odbiorca czerpią z tego przyjemność. Nadawca - bo może przekazać dobrą wiadomość, czym sprawi przyjemnośc odbiorcy, a odbiorca dlatego, że może się cieszyć z dobrej nowiny.

Inaczej jest, gdy sprawa dotycząca obu stron jest z gatunku trudnych czy bolesnych. I nie ważne jest, czy jest ona trudna dla nadawcy, czy dla odbiorcy, czy dla obu jednocześnie.

Nadawca, znający dobrze sprawę, staje przed dylematem. Czy powiedzieć całą prawdę, ryzykując, że zrani się odbiorcę czy popsuje się, nazwijmy to, stosunki pomiędzy nimi? Czy może skłamać, pozostawiając odbiorcę w nieświadomości? Czy może, w końcu, nic nie mówić?

Wybór każdej z opcji ma swoje dobre i złe strony.

Powiedzenie całej prawdy, choćby najgorszej, zdejmuje z nas ciężar utrzymywania tajemnicy, ale z drugiej strony mamy świadomość, że trudną rzeczą obdarzyliśmy stronę drugą (a może nawet tę drugą stronę uraziliśmy, obraziliśmy lub straciliśmy).

Kłamstwo powoduje, że nasze stosunki są takie, jak były. Ale z drugiej strony ciąży na nas świadomość, że musimy dotrzymać tajemnicy. Bo jeżeli sprawa wyjdzie na jaw, to reakcja odbiorcy będzie pewnie znacznie “gorsza” niż gdyby od razu poznał prawdę. Więc żyjemy w stworzonym przez siebie świecie, który w każdej chwili może się zawalić. Niezbyt zachęcająca świadomość.

To może nic nie mówić? Nie przekazujemy wtedy żadnego komunikatu, ani prawdziwego, ani fałszywego. Ale świadomość, że odbiorca i tak może się kiedyś wszystkiego dowiedzieć (choćby od “życzliwych” znajomych), jest dokładnie taka sama, jak w przypadku kłamstwa.

Podsumowując dylematy nadawcy, idealnego wyjścia, dzięki któremu unikamy trudnych sytuacji i (być może) rozmów, po prostu nie ma. Jeżeli ktoś takie wyjście zna, proszę - niech napisze!

Teraz odbiorca. Wydawałoby się, że jest w lepszej sytuacji, bo na starcie pozostaje w nieświadomości. Po prostu nic nie wie. Może się tylko teoretycznie zastanawiać, czy rzeczywiście “nawet najgorsza prawda jest lepsza od niepewności”. Jego dylematy wyglądają trochę inaczej, ale też raczej nie ułatwiają życia.

Po pierwsze odbiorca może stwierdzić, że zawsze i za wszelką cenę, chce znać prawdę. Choćby była trudna, bolesna i ciężka do zniesienia. Tyle tylko, że są to rozważania teoretyczne. Może się okazać, że prawda, którą tak bardzo chciał poznać, jest dla niego zbyt ciężka do udźwignięcia. Co wtedy?

To może przyjąć, że lepiej być okłamywanym i żyć w sielankowym świecie pełnym szczęśliwości i radości, gdzie wszystko dobrze się układa i żadne problemy nie mają wstępu? Albo przyjąć, że nie chcemy o niczym wiedzieć, co pociąga za sobą te same “sielankowe” skutki?

W obu tych przypadkach istnieje jednak pewne “ale”. Tych “ale” jest chyba nawet kilka. Po pierwsze, stan naszej “nieświadomości” może się kiedyś bardzo gwałtownie skończyć. A wtedy, nie dość, że prawda nas dopadnie, to jeszcze (raczej z pewnością) będziemy mieć pretensje, że nas okłamywano lub że pozostawiono nas bez informacji. Po drugie, jeżeli sprawy, o których wolimy nie wiedzieć, są jednak dla nas ważne, a my przejawiamy choćby minimalne objawy ciekawości, to będziemy snuć domysły. W każdym słowie, geście, uśmiechu, braku uśmiechu, tonie głosu, szybkości chodzenia, sposobie ułożenia rąk nadawcy, będziemy się czegoś dopatrywać. Czasami słusznie, czasami kompletnie bez sensu. Wtedy łatwo można sobie stworzyć swój własny światek, zbudowany z owych domysłów, w którym będziemy się babrać, a który i tak nigdzie nas nie doprowadzi. A jak już się okaże, że prawda, o której nie wiedzieliśmy, wcale nie jest taka straszna, to po prostu w to nie uwierzymy! Bo już mamy swój własny obraz.

Nie wiem, czy z moich wywodów to wynika (tak naprawdę nie wiem nawet czy mają one jakiś sens ;) ), ale wydaje mi się, że każde rozwiązanie może doprowadzić do trudnych sytuacji, może nawet do utraty zaufania pomiędzy nadawcą a odbiorcą. Wydaje mi się, że nawet “cała prawda” może się tym skończyć.

Czyli dobrego rozwiązania nie ma! Pewnie dlatego o trudnych sprawach tak trudno się rozmawia.

Napisany w Bez kategorii | 1 Komentarz »

Nowy rok…

Autor: Merkelin o sobota 3. styczeń 2009

Witam w nowym, 2009 roku. Życzę Wam dokładnie tego samego, co na Boże Narodzenie :)

Nowy rok rozpoczynam od prezentów ;) Postanowiłem, że zacznę pracowicie i dział “ECDL” poświęcony Europejskiemu Certyfikatowi Umiejętności Komputerowych, którym się zajmuję, wypełnił się treścią. Znajdziecie tam informacje o samej idei certyfikacji, nieco historii, a także (na poszczególnych podstronach) informacje o poszczególnych certyfikatach oraz linki do plików z syllabusami (czyli zestawami szczegółowych wymagań). Te ostatnie prowadzą do plików udostępnionych przez Polskie Biuro ECDL, ponieważ doszedłem do wniosku, że umieszczanie tych samych plików w tysiącu różnych miejsc mija się z celem (tym bardziej, że wszędzie umieszczane są dokładnie pliki wcześniej pobrane ze stron Biura).

Mam nadzieję, że te informacje przydadzą się Wam, a już niebawem (mam nadzieję, że w ciągu kilku dni) zapraszam do działu “Oferta“, gdzie znajdziecie informacje o szkoleniach, które mogę dla Was poprowadzić, zasadach ich organizacji oraz możliwości przeprowadzania przeze mnie egzaminów certyfikacyjnych.

Napisany w Bez kategorii | 1 Komentarz »

YMACiK

Autor: Merkelin o niedziela 28. grudzień 2008

5 stycznia 2009 roku rozpoczynamy projekt badawczy “Yerba Mate A Ciśnienie Krwi”. Chcemy sprawdzić, czy picie yerba mate ma wpływ na ciśnienie krwi osób pijących, czy je podnosi, obniża, stabilizuje. Projekt polega na dokonywaniu pomiarów ciśnienia przez osoby biorące udział w projekcie w okresie dwóch tygodni (pierwszy tydzień bez picia yerba mate, drugi - z yerbą w ściśle określonych ilościach).

Projekt YMACiK wymyślony przez forumowiczów z Forum Yerba Mate został objęty patronatem YerbaMarketu oraz uzyskał wsparcie Stowarzyszenia Entuzjastów Yerba Mate.

Jeżeli wśród Was jest ktoś, kto pije yerba mate i chciałby uczestniczyć w badaniach, proszę zgłaszać się mailowo do 4 stycznia pisząc na sulibor@gmail.com . Wszyscy chętni otrzymają materiały (anonimowa ankieta + tabelki do wpisywania pomiarów).

Serdecznie zapraszam!

Napisany w Bez kategorii | Brak komentarzy »

Wesołych Świąt…

Autor: Merkelin o niedziela 21. grudzień 2008

Wszystkim, którzy są dla nas ważni, naszej Rodzinie tej bliskiej i tej dalszej, naszym Przyjaciołom i wszystkim, którzy tutaj trafili, a o których istnieniu nawet nie wiemy, w tym szczególnym Dniu Narodzenia Zbawiciela chcemy złożyć życzenia. Życzymy Wam ciepła, miłości, radości i szczęścia. Życzymy Wam tego, abyście kochali siebie samych, bo wtedy będziecie potrafili kochać innych. Życzymy Wam, abyście byli szczęśliwi ze sobą, bo wtedy będziecie dawać szczęście tym, z którymi się stykacie. Życzymy Wam, aby wokół was roztaczało się ciepło, do którego inni ludzie będą lgnęli. A gdy trafią się trudne dni, gdy pojawią się problemy, życzymy Wam, abyście potrafili zawsze stawić im czoło i zawsze potrafili je przezwyciężać. Bądźcie szczęśliwi, cieszcie się tym co macie, realizujcie swoje marzenia, sprawiajcie radość swoim bliskim. Niech świat, w którym wszyscy żyjemy staje się dzięki Wam lepszy i piękniejszy.

Marek Płachta wraz z żoną Wiktorią i córkami Alicją i Patrycją.

Napisany w Bez kategorii | 5 Komentarzy »